Zapytaj, co technologia może zrobić tobie.

Zakup Oculusa przez Facebooka uświadomił mi, jak jestem stary. Mentalnie. A może to dojrzałość? Albo realizm?

Pierwszą myślą po przeczytaniu newsa dnia było: w jaki sposób może mi to potencjalnie zaszkodzić. Jeszcze kilka lat temu z fascynacją i niecierpliwością patrzyłem, jak proza science-fiction staje się rzeczywistością. Jako rocznik 88 należę do tych, którzy o klonowaniu dowiedzieli się z "Z Archiwum X", a ledwie kilka lat później gazety codzienne obwieściły, że stało się ono faktem. Zawsze myślałem, że to coś niesamowitego i mam mega farta.

Teraz mam już podejście zupełnie inne. Patrząc wstecz, doskonale widzę, jak ewoluowało ono na przykładzie Google Glass. Przy pierwszych zapowiedziach byłem zachwycony, dałem się porwać optymistycznej wizji i poczuciu, że przyszłość jest tuż za rogiem. Z czasem jednak doszedłem do wniosku, że to naprawdę podstępny wynalazek. Pomijając już społeczne konsekwencje (mój rozmówca patrzy na mnie czy oglądy filmiki z kotami?), to właściwie zakup GG będzie dobrowolnym założeniem sobie podsłuchu z kamerą.

Oczywiście z początku polityka prywatności będzie surowa i ściśle przestrzegana. Jednak tak, jak z portalami społecznościowymi, komórkami, czy ostatnio smart-telewizorami, regulaminy będą coraz luźniejsze i podstępne. Skoro smart-tv niektórych producentów mogły bez wiedzy ich właścicieli wysyłać do centrali informacje co, kiedy, i jak długo dana osoba ogląda, to dlaczego miałbym wierzyć, że to się zmieni wraz z nowocześniejszymi urządzeniami?

Z Facebooka korzystam — trochę z przyzwyczajenia, trochę z wygody, a trochę z konieczności — jednak nie lubię się z nim za bardzo. I nie chodzi o zaproszenia do gierek czy zmiany layoutu, ale o podstępne zarabianie na mojej osobie. Ostatnio zszokowało mnie, gdy aktualizacja mobilne apki FB poinformowała mnie o zmianie w regulaminie, według której pozwalam Facebookowi na wysyłanie wiadomości w moim imieniu bez mojej wiedzy, a także daję mu dostęp do wiadomości na moim telefonie! Aż nie wierzyłem, jak przeczytałem. Jeszcze lepsze było, że pod informacją był jedynie button Akceptuj. Gorzej niż wybory na Białorusi ;) Na szczęście smartfony mają jeszcze przycisk Cofnij.

Zobacz również: Gadżet tygodnia: Oculus Rift

Dlatego też jestem pełny rezerwy wobec Google Glass, a informacja o inwestycji Facebooka w rzeczywistość wirtualną napawa mnie strachem. Wiem, że z tego nie wyjdzie nic dobrego. Jestem niemal pewny, że bądź co bądź wspaniała technologia zostanie wykorzystana, żeby jeszcze bardziej nas inwigilować. I nie trafia do mnie argument, że zwykły człowiek nie ma nic do ukrycia. Po pierwsze brak tajemnic nie jest powodem, żeby rezygnować z prywatności. Po drugie tego typu firmy nie chcą nas szantażować (choć sami dajemy im niezliczone ku temu możliwości), ale na nas zarobić. Sprzedając nasze dane, czy też sprzedając produkty dzięki idealnie wyprofilowanym reklamom.

Coraz bardziej skłaniam się ku postulatowi, że za korzystanie z Facebooka czy GMaila to firmy powinny płacić użytkownikom. Ponieważ my dajemy im w zamian coś w dzisiejszych czasach o wiele cenniejszego — informację. A wymiana barterowa za bezpłatne korzystanie z ich usług to właściwie oddawanie wrażliwych danych za bezcen.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Android Wear – „spreparowany” system dla smartwatchy Porozmawiajmy o grach! Wyścig na parametry jest najlepszą rzeczą, jaka może nas spotkać. Widziałem przyszłość, czyli magiczne lustro i inne hity z LG InnoFest 2014 To dopiero absurd! Nasze państwo wydało 49 mln na portal dla bezdomnych LILA. Skończy się „Dzień świra” Facebook lubi Oculus Rift. Wirtualna rzeczywistość w rękach społecznościowego giganta! Oświetlenie LED, czyli Lucyfer w każdym domu: inteligentny i niosący światło Marlon Brando i James Dean znowu na wielkim ekranie? Technologia może wskrzeszać, ale lepiej niech tego nie robi MicrobeScope. Przyroda bliżej ciebie! UX Poland: The Human Experience Conference Bic i durnostojki Lupo – kolejny kieszonkowy ochroniarz Kupujesz laptopa od Polaka? Uważaj, możesz dostać cegłę albo ziemniaki Drony w nowej roli. Latający złodzieje danych i porywacze robotów Renesans mini-PC – blaszaki na salony, laptopy do lamusa? Unreal Engine 4 na smartfonie wygląda obłędnie. Tylko kto i kiedy to powtórzy? Twórcy na razie nie garną się do wirtualnej rzeczywistości. Rewolucji nie będzie? Razer DeathAdder – test ostatniego wcielenia legendy Project Morpheus w działaniu. Jak w praktyce sprawdzają się gogle VR od Sony? Użytkownicy mają przechlapane