Tokio Game Show 2015. Japonia się zmienia

Tegoroczna edycja największej japońskiej wystawy gier, Tokyo Game Show, dobiegła końca. I choć Japonia już od wielu lat nie jest wyznacznikiem trendów dla całej branży gier, to i tak TGS 2015 obfitował w zapowiedzi interesujące. Również dla europejskiego gracza.

Tokyo Game Show bardzo się zmieniło przez ostatnie lata. Kiedyś był to prestiżowy bój między Sony, Segą i Nintendo o najważniejszy rynek na świecie. Dziś to multum gier na smartfony oraz mnóstwo dziwacznych gier, które łączą przede wszystkim skąpo ubrane trzynastolatki.

Jednak wśród dziesiątek „pseudogier” da się znaleźć prawdziwe perełki. Oto subiektywny wybór siedmiu rzeczy, które warto zapamiętać z tegorocznego TGS.

NAJDZIWNIEJSZA ZAPOWIEDŹ: Kingdom Hearts 2.8

Seria Kingdom Hearts to na papierze sam miód – postacie ze światów Final Fantasy i Disneya w grze łączącej RPG i akcję. Ale to, co wyczynia z serią Square-Enix, potrafiłoby zakręcić w głowie nawet znawcom fabuły MGS-ów. Od wydania Kingdom Hearts II minęło już dziesięć lat, a trzecia część nie ma nawet daty premiery.

W międzyczasie Square-Enix wydało kilka spin-offów, a potem połączyło je w kolekcje: najpierw Kingdom Hearts 1.5 Remix, a następnie Kingdom Hearts 2.5 Remix. Wydawałoby się, że to już prosta droga do trójki…

Ale nie – podczas Tokyo Game Show firma raczyła zapowiedzieć Kingdom Hearts 2.8 Final Chapter Prologue na PS4. W skład wchodzą KH: Dream Drop Distance (HD-port z 3DS-a), KH 0.2 Birth by Sleep: A Fragmentory Passage (nowy, grywalny epizod) oraz KH Chi: Back Cover (filmik). Niewiele.

W serii będziemy wkrótce mieli zatem części z następująca numeracją: 1.5, II, 2.5, 0.2 oraz 2.8. Mam też nadzieję, że nie umknęły Wam te kreatywne podtytuły: Birth by Sleep, 358/2 Days czy właśnie Final Chapter Prologue. Matko, co za mindfuck…

NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIE: Vita oznacza życie

PlayStation Vita to takie niechciane dziecko, które jednak kurczowo trzyma się życia. Dwa lata temu Sony praktycznie porzuciło platformę, ta jednak utrzymała się na powierzchni dzięki grom indie. No i przy dużej pomocy Minecraft: Vita Edition.

Zobacz również: Gadżetovlog o gadżetach

Tegoroczne Tokyo Game Show dobitnie pokazało, że Vita żyje i ma się dobrze: pokazano kilka naprawdę mocnych tytułów, w tym Dragon Quest Builders oraz World of Final Fantasy, a także zaprezentowano nowe wersje kolorystyczne konsoli. Odrodzenie Vity to według mnie największe zaskoczenie targów. A do tego chyba jedyny przypadek, kiedy platforma sama pracuje na swój (wprawdzie umiarkowany) sukces, którym przekonuje macierzystą firmę do niestawiania na niej krzyżyka.

NAJWIĘKSZA PERWERSJA: Dead or Alive Xtreme 3

Miałem okazję testować już kilka hełmów VR i moja analiza przyszłości tego typu zabawek sprowadza się do jednego zdania: jeśli VR ma stać się megapopularny i mainstreamowy, to przede wszystkim dzięki produkcjom porno. Te maszynki wydają się wprost stworzone do tego typu „rozrywki” i Sony zdaje się dobrze o tym wiedzieć. Właśnie ogłosili, że Dead or Alive Xtreme 3 będzie wspierać PlayStation VR (wcześniej Project Morpheus).

Tak, wiem, że DoAX to technicznie gra o siatkówce, a nie porno. Ale nie ma się co oszukiwać: najważniejsze w tej grze są skąpo ubrane zawodniczki oraz tryb fotograficzny, a z nowości gameplayowych wydawca wymienia… opcję opalania. Już wcześniej było wiadomo, że wersja na Vitę wykorzysta panel dotykowy, a teraz dojdą do tego jeszcze okulary rzeczywistości wirtualnej na PS4. Jestem pewien, że wielu nastolatków dobrze wykorzysta nowoczesną technologię. Jednak na razie zanosi się, że będą to wyłącznie japońscy nastolatkowie.

NAJWIĘKSZY ZAWÓD: Opóźnienie premiery Persony 5

Persona 3 i Persona 4 to moim skromnym zdaniem obok Xenoblade Chronicles najlepsze japońskie RPG-i ostatnich lat i bez wyrzutów sumienia spędziłem z tymi grami w sumie jakieś 200 godzin. Łatwo więc sobie wyobrazić, że piątej części wyczekuję z niecierpliwością. Dużo sobie po TGS obiecywałem, ponieważ Atlus zapowiadał spory segment poświęcony tylko serii Persona.

Niestety najważniejsza wiadomość targów okazała się bardzo rozczarowująca: Persona 5 została opóźniona i to przynajmniej o pół roku. Na pocieszenie dostaliśmy tylko nowy zwiastun…

NAJLEPSZA KONSOLA: Sony PlayStation 4

Kiedyś Tokyo Game Show było polem zaciekłej rywalizacji producentów konsol. Dziś Sega prowadzi inny biznes, Nintendo nie odwiedza imprezy wcale, a Microsoft nawet nie udaje, że próbuje zaszczepić Xbox One w Japonii. Targi więc zostały oddane niejako walkowerem Sony.

Na szczęście firmy to nie rozleniwiło. Sony dobrze się przygotowało, żeby przekonać japońskich graczy do PlayStation 4, które w swojej ojczyźnie marginalnie wyprzedza Wii U. I moim zdanie to uderzenie okazało się skuteczne. Właściwie wszystkie konsolowe gry pokazywane na TGS trafią na PS4 – czy to w formie exclusive'a, czy multiplatformy.

Wśród nich były zarówno gry o ogólnoświatowym potencjalne (rozszerzenie do Bloodborne,Final Fantasy XV, Resident Evil Umbrella Corps), jak i przeznaczone bardziej pod japoński rynek (Yakuza 6, The King of Fighter XIV, One Piece: Burning Blood). No i wisienka na torcie: już od 1 października Japończycy będą mogli kupić PS4 w nowej, niższej cenie. Obniżka ma też zawitać do Europy, ale raczej nie tak prędko.

NAJWIĘKSZY FAN-SERVICE: Projext x Zone 2

Fan-service kojarzy się najczęściej ze skąpo ubranymi bohaterkami i niby-przypadkowymi ujęcia na ich krągłości, ale tą kategorią gier już zająłem się wyżej w punkcie "Największa Perwersja".

Teraz chodzi mi zaś o dogadzanie fanom, którzy chcą widzieć swoje ulubione postacie w jak największej liczbie gier. A nic nie podnosi im ciśnienia bardziej, niż gorące cross-overy. Zaś Project x Zone 2 to crossover wszech czasów. Jest to wspólny projekt Bandai Namco, Segi i Capcomu, w związku z czym występują tu bohaterowie wszystkich uznanych serii tych zasłużonych dla branży firm. Znajdziecie tu ponad 200 mniej lub bardziej rozpoznawalnych postaci, w tym Chrisa i Jill z Resident Evil, Dante z Devil May Cry, Jin z Tekkena i Ryu ze Street Fightera, czy Akirę i Pai z Virtua Fighter.

Developerem tego taktycznego RPG jest Monolith Soft, studio zależne Nintendo, które w sequelu dorzuca swoje postacie do kotła: Fiorę z Xenoblade Chronicles oraz Chroma i Lucine z Fire Emblem Awakening. Nie ma tu jeszcze Linka czy Samus Aran, no ale trzeba coś przecież zostawić na trzecią część.

Swoją drogą, ale nam się czasy pozmieniały. Postacie Namco, Segi, Capcomu i Nintendo w jednej grze, a Mario z Sonikiem rywalizują razem na olimpiadzie. W latach 90. nie do pomyślenia.

NAJLEPSZA GRA: Project Setsuna

Graczy w Polsce można podzielić z grubsza na dwie kategorie. Tych, co wychowywali się na grach komputerowych, i tych, którzy dorastali w otoczeniu konsoli.Ja należę do tych drugich, wychowany na GameBoyu i pierwszym PlayStation. Dlatego, choć dzisiaj gram w Wiedźmina 3 i Dragon Age’a jak wszyscy, dla mnie gry RPG to przede wszystkim Wild Arms, Final Fantasy czy Grandia, a nie Baldur’s Gate i Fallout. To te japońskie, ekstremalnie popularne w czasach PSX, są dla mnie standardem i do nich żywię niesamowity sentyment.

Dlatego właśnie niesamowicie zajarał mnie pokaz Project Setsuna, w Japonii bliżej znanego jako Ikenie to Yuki no Setsuna. Gra powstaje na PS4 i Vitę, a robi ją nowo otwarte studio Yokyo RPG Factory założone przez Square-Enix.

W założeniu ma to być współczesna inkarnacja klimatu i rozgrywki najlepszych RPG-ów lat 90. – sami twórcy wymieniają jako inspirację Final Fantasy, Dragon Quest oraz fenomenalnego Chrono Trigger.

I to czuć już na samych filmikach! Grafika, choć wykorzystująca dużo nowszą technologię, wygląda uroczo i dokładnie tak, jak mój mózg chce pamiętać hity sprzed dwudziestu lat – czyli dużo ładniej, niż gry wtedy rzeczywiście wyglądały. Kierunek artystyczny mnie urzeka, a muzyka z trailera uderza w najczulsze struny. Obiecująca zapowiada się również powrót do pół-turowego systemu Active Time Battlle znanego z najlepszych części Final Fantasy.

Square-Enix odwaliło kawał dobrej roboty łącząc nowoczesne standardy z klasyką gatunku jrpg już w obu częściach Bravely Default. Teraz czas na PlayStation 4, więc trzymam kciuki za Project Setsuna – i oczywiście za lokalizację na naszym rynku…

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Rozrywka:

Najlepsze książki science fiction. Niezbędnik nie tylko dla wielbicieli gatunku 10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? 10 najciekawszych wynalazków MacGyvera: jak zbudować coś z niczego? Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Nazistowska czekolada. Prawie jak jajko niespodzianka Wahadłowiec Buran. Rdzewiejące resztki radzieckiego programu promów kosmicznych Pierwsza gra na peceta powstała w ciągu jednej nocy. Napisał ją Bill Gates - zobacz, jak wyglądała 10 najdroższych samolotów i śmigłowców wojskowych świata Lech Wałęsa: ulubiony polityk internautów Lech Wałęsa: śmiejesz się z jego wpisów? Beztalencia, brak etykiety, cenzura. Czy podcasty zmierzają ku samozagładzie? Ultratrudny quiz o Star Wars. Sprawdź, czy jesteś prawdziwym fanem Gwiezdnych wojen Bogaty, rozpoznawalny, wciąż bardzo dobry. Tak wyglądałby Wiedźmin, gdyby kupiło go Electronic Arts Krajobrazy w grach są sztuką, ale okładki... wręcz przeciwnie To mnie wkurza: Facebook, czyli jak zmienić stream w ściek cuchnący nienawiścią Gramy godzinami po to, aby je zobaczyć: najciekawsze zakończenia gier wideo Nowe Nintendo: prezesi jak papieże, a w Polsce lepiej niż kiedykolwiek Gadżetomania patronem medialnym „Media Tent” Round II. Zapraszamy! Pegasus: najlepsza konsola na świecie. Co o nim wiesz? Sprawdź się w naszym quizie Burning Man: spal kukłę na pustyni i zostań CEO Google'a. To zdarzyło się naprawdę "Co wy na to, żebyśmy oprócz normalnych ocen dostawali jeszcze EXPa i złoto?". Rozmawiamy z Mateuszem Tomaszewskim, twórcą Classroom RPG, nietypowej lekcji angielskiego Wiedźmin 3 za 3,70 zł, Fallout 4 za 5 zł. Nowe piractwo kwitnie na Allegro 9 najtrudniejszych gier świata: hardkor na ekranie, perfekcjonizm i żadnych pomyłek Tęsknisz za latami dziewięćdziesiątymi? Rozejrzyj się, one wcale nie minęły!