1 marca - Nintendo wraca do Polski!

Nintendo w Polsce - to brzmi dumnie. Ale co to właściwie zmieni?

Czy Mario uda się w końcu podpalić Polskę?

Czy Mario uda się w końcu podpalić Polskę?

Parę tygodni temu gruchnęła wieść: od 1 marca konsole będą stały na półkach sklepowych. Fanom Nintendo, w tym mi, od razu zaczęła pracować wyobraźnia: gry z Mario czy Linkiem będzie można kupić z polską instrukcją, dziewice będą chodzić topless po ulicach, a benzyna będzie po dwa złote. Jednym słowem, jak w każdym normalnym kraju ;)

Czy aby na pewno? Słuchy o tym, że Nintendo ma ponownie mieć oficjalną dystrybucję słyszałem już od jakiegoś czasu. Wspomniałem o tym półgębkiem we wpisie o kartach pre-paid. Nie spodziewałem się jednak, że nastąpi to tak szybko. Za dystrybucję bierze się czeska firma ConQuest Entertainment. Podejrzewam, że wybrano Czechów z uwagi na to, że zrozumieją maile z Polski ;) Chociaż ta teoria się chwieje, kiedy okazuje się, że z działem marketingu mailuje się po angielsku, a człowiekiem kontaktowym jest przemiły pan o brzmiącym wietnamsko nazwisku. O ile mi nie wiadomo, nie istnieje żaden polski pracownik zatrudniony w związku z wejściem firmy do naszego kraju.

Wciąż nie jest jasne, czy standy z konsolami Nintendo powrócą do polskich sklepów.

Czego się spodziewam po polskiej dystrybucji Nintendo w Polsce? Ni mniej, ni więcej: dystrybucji w naszym kraju. Gry i konsole będą dostępne fizycznie w polskich sklepach z grami. Jeśli wierzyć doniesieniom o tym, jak ConQuest radzi sobie w ojczystym kraju, można cicho liczyć na ceny delikatnie dopasowane do polskich portfeli. Może czasem trafi się jakaś reklama tu i ówdzie, ale trzymam oczekiwania w ryzach. Nie sądzę, żeby firma była gotowa zainwestować w budowanie świadomości marki Nintendo w Polsce i agresywne wydzieranie rynku z rąk Sony. Szczerze mówiąc, większe nadzieje wiązałem ze Stadlbauerem (więcej na ten temat piszę tutaj).

Życzę czeskiemu CQE powodzenia ze szczerego serca! Pewnie nawet zacznę kupować gry w Polsce (o ile nie będzie jakiejś nierozsądnej przebitki), z poczucia lokalnego patriotyzmu. Ale z perspektywy fana Nintendo nie jarałbym się przesadnie. Nintendo nie wchodzi do Polski, nie będzie żadnego wielkiego otwarcia. Po prostu NoE w końcu znalazło firmę, która podjęła się karkołomnego zadania dystrybucji ich produktów w Polsce. Mam nadzieję, że się mylę i efekty będą dużo lepsze. W każdy razie, bitwa o "dusze graczy: zacznie się jutro…

Zobacz również: Gadżetovlog - zrzędzenia zrzędy o kinie

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Warszawa jest smutna, a Wrocław przereklamowany Historia pewnej marynarki Recenzja: Cała prawda o planecie Ksi Robaczki z Zaginionej Doliny – narkotyki, kosmici i rzeź Jak obejść paywall Agory, czyli będę bronił Spider’s Web (o dziwo) Żegnajcie, gracze Słowiańskie dziwy Czat ze zmarłym? Pokaż swojemu dziecku, jak przegrywa prawdziwy facet! Jak się kończy gry? Pismo obrazkowe – po co robić internetowe wideo? "Her" - trudne randki z komputerem Jakie pierwsze trofeum, taki cały rok IPLA, robisz to źle! Moje przygody z polskim VOD Van Damme wykonuje swój szpagat w kosmosie Mogees. Graj na owocach, stołach, słupach i kaloryferze Twórca ASZdziennika dla Gadżetomanii: Liczy się dyskusja, szydera, lajki Szklana pułapka, nieSławny, Murdered: Śledztwo zza grobu. Chcemy więcej polskich tytułów gier! Najdroższe domy w Dolinie Krzemowej. Zobaczcie, jak mieszkają tamtejsi bogacze Drony, które znajdą Was wszędzie! Netflix nabija się z Amazona LUXPONG – w takiego mobilnego Ponga jeszcze nie graliście Patriotyzm w sieci – kolejna moda dla pozerów Co by było, gdyby "Ona" działa się w 1995 roku? Byłby słynny Spinacz...